Witamy serdecznie na stronie Miłośników Gór i Podróży! Znajdziesz tutaj relacje z naszych wycieczek z kraju i zagranicy, zdjęcia, filmy, mapy i inne przydatne materiały. Być może Ty także skorzystasz z naszych pomysłów nic nie tracisz natomiast oszczędzisz czas i pieniądze. Jeżeli strona Ci się podoba a wpisy, które przeczytałeś były pomocne skomentuj je i polub nas na Facebooku - w okienku po prawej. Zaglądaj do nas, nie zapominaj o klikaniu w reklamy pod postami i w pasku bocznym. Do zobaczenia!...

czwartek, 22 maja 2014

Urlop już tuż tuż...Wspomnienie mojego dziadka i mojej niesamowitej, życiowej wakacyjnej wyprawy z dawnych lat...:)


Witam Was serdecznie jak Wasze plany urlopowe? gdzie planujecie wyjazdy swoich marzeń w tym roku? napiszcie i natchnijcie innych swoimi pomysłami.
 Ja na razie, jestem w trakcie planowania wyjazdu 4 dniowego na ryby do Czech moja dawna pasja, w końcu się realizuje w pełnym tego słowa znaczeniu. Kupiliśmy już potrzebny sprzęt i termin, ale jeszcze trochę musimy poczekać bo to dopiero w czerwcu...Nie mogę się już doczekać. Czeka nas jeszcze załatwienie zezwoleń i na razie mamy tylko karty.



Wędkarstwem zaraziłem się od mojego dziadka. Jak pamiętam w moim dzieciństwie we wakacje jeździliśmy z rodzicami na Śląsk w odwiedziny do dziadków. Zawsze jak tylko padło hasło jedziemy do dziadka Józka to radość była nieopisana. Strasznie się cieszyliśmy bo wiedzieliśmy z bratem z czym to się wiąże. Były to bardzo wesołe i szczęśliwe, dla nas czasy beztroski i wspaniałych wakacyjnych wypadów. Dziadek zawsze potrafił wymyślić coś ciekawego i to tu to tam nas zabierał. Kiedy tylko mógł zawsze nam pokazał coś fajnego i zwykle z tym też wiązała się jakaś ciekawa historia.

Jak pamiętam z owych czasów często w niedzielny poranek zabierał nas na ryby do pobliskiego stawu w miejscowości Marklowice. W przeddzień naszej wyprawy przygotowywał różne specjały do połowu ryb między innymi ciasto, wieczorem jeszcze nakopaliśmy rosówek a o poranku zwarci i gotowi wyruszaliśmy na ryby. Wiele było przy tym śmiechu jak to nowi wędkarze uczyliśmy się z moim bratem obsługi wędki. Wtedy to pierwszy raz mieliśmy wędkę w rękach i trzeba było sobie radzić zakładaliśmy spławik, wielką przynętę i próbowaliśmy. Pamiętam jak dziś jak poszliśmy z dziadkiem Józkiem na ryby i pokazywał mi jak rzucać dał wędkę do ręki i działaj no to wędkę ciach z ręki dziadkowi, bałem się żeby nie urwać przyponu z przynętą albo nie złamać kijka ale mimo wszystko próbowałem zarzucać. Wziąłem wielki zamach jak to nowicjusz i rzucam patrzę chyba poleciało a za chwilę dziadek woła nie szarp, nie szarp! Co ty chcesz dziadka zarzucić... Patrzę co nabroiłem a tu biedny dziadek z haczykiem w swetrze stoi i się śmieje. To była moja pierwsza przygoda z rybami.



Zawsze było bardzo wesoło, moją specjalnością w owych czasach było to, że zawsze coś nabroiłem:) Dziadek jako specjalista w dziedzinie łowienia ryb, gdy tylko przejął sprzęt w krótkim czasie nałowił ryb i niebawem się zbieraliśmy na obiad. Po powrocie do domu opowiadał o naszych wędkarskich podbojach i wszyscy mieli z tego ubaw po pachy i śmiechu było co nie miara. Do dziś pamiętam te piękne leśne stawy z malutkim molo, widok polujących drapieżnych ryb i uciekające malutkie karasie. Okolica była malownicza a widok niczym z bajki i ta niczym niezmącona cisza i śpiew leśnych ptaków...to było coś niesamowitego. Często też bawiliśmy się z dzieciakami sąsiadów z familoka i huśtaliśmy się na pobliskiej huśtawce. Chodziliśmy też z dziadkiem na grzyby i graliśmy w karty z moja kuzynką Janiną. Pamiętam jak uczyła mnie jak się gra we wojnę:). To były bardzo fajne czasy, które zawsze będę bardzo miło wspominał...

Jako 15 latek zdobyłem się także, na wielki wyczyn pojechaliśmy na rowerach, z ojcem do dziadków do Marklowic w pobliżu Wodzisławia. Może trudno w to uwierzyć, ale uwierzcie nie robię sobie żartów. Jestem twardym turystą a wtedy za dzieciaka jeździłem wiele godzin dziennie. W końcu wyruszyłem z ojcem na wycieczkę. Nie było wtedy górali, a najwyższy model jaki był chyba w tamtych czasach, to był składak. Ojciec znów jechał na jakiejś damce z wielkimi kołami. Jechaliśmy od 14.00 a około 21.00 byliśmy na miejscu. Powiedz czy byłbyś w stanie zrobić trasę którą widzisz na mapie poniżej, jeżeli tak to chylę czoła. Do dziś się zastanawiam jak to zrobiłem i jak mi się to udało 97,8 km hmm?


 Później kąpiel w wannie kolacja i do spania. Niesamowita wycieczka, nigdy jej nie zapomnę trampki, czapka z daszkiem Toyota, prowiant na drogę i jechaliśmy w żółwim tempie, byle dotrzeć do celu. Co jakiś czas ją wykręcałem z potu, bo tak było gorąco. Nigdy się nie poddawałem, kiedy ojciec zapytał czy jadę dalej oczywiście odpowiedziałem, że tak i jechałem do celu. A wszystko to bo jestem bardzo upartym człowiekiem i nigdy się nie poddaję. 



Po drodze zdążyłem przebić, też koło w Pszczynie, skleiliśmy dętkę super glue i za pół godziny jechaliśmy dalej. Wszystko co fajne niestety szybko się kończ i za kilka dni trzeba było wracać. Znów wskoczyliśmy na rowery i w drogę. Kiedy już dojechaliśmy do domu byliśmy padnięci tak samo jak wtedy kiedy jechaliśmy w druga stronę. Najśmieszniejszą rzeczą nie koloryzuję była "śmierć" mojego roweru po tej wycieczce. Na zakończenie zawias ramy uleciał, tyle szczęścia, że już w pobliżu domu. Wiem zabawne i trudno w to uwierzyć,  ale to 100 % prawda. Nie oceniaj bo nie wiesz jakie rzeczy mi się w życiu jeszcze zdarzyły…:D  Jedno zapamiętaj, nigdy nie rezygnuj ze swych marzeń, wszystko jest możliwe jeśli uwierzysz w siebie. A żeby coś dostać od życia musisz coś od siebie dać bo nic samo się nie dzieje i bez ciężkiej pracy nie ma sukcesów...



Teraz to już nie te czasy, kto by tam jeździł na rowerze a na ryby to już w ogóle nuda. Lepiej pograć na komputerze, a za oknem niech się dzieje co chce:) Nie to co w naszym dzieciństwie, zabawy w chowanego ciuciubabkę, gra w palanta i wiele, wiele innych. Wtedy nie dało nas się utrzymać w domu. Dziś to już w ogóle co innego. Wieki już minęły od tamtego czasu i odwiedzin Wodzisławia fajnie by było znowu tam pojechać i przypomnieć sobie te wspaniałe momenty, kiedy spędzaliśmy czas razem i odświeżyć w pamięci te wszystkie piękne miejsca...To jest mój kolejny plan wyprawy. A jakie wy macie pomysły??? piszcie w komentarzu pozdrawiam
Jeżeli Ci się podobało naciśnij Lubię to! pod postem lub udostępnij znajomym



Dejw


POLECANE!!! ZAMÓW PROFESJONALNĄ KSIĘGĘ HACCP ORAZ SZKOLENIE