WiTAJ

Witamy Cię serdecznie na stronie Miłośników Gór i Podróży, znajdziesz tutaj relacje z rożnych naszych wycieczek z kraju i zagranicy, zdjęcia, filmy, mapy i inne przydatne materiały.Jeżeli strona Ci się podoba a wpisy, które przeczytałeś były pomocne skomentuj je i polub nas na Facebooku - w okienku po prawej .Zaglądaj do nas, nie zapominaj o klikaniu w reklamy pod postami i w pasku bocznym. Do zobaczenia!...

środa, 18 listopada 2009

Ratujmy Beskidzkie Lasy!

Rośliny zielone, drzewa i lasy należą do organizmów samożywnych (autotroficznych) w odróżnieniu do organizmów cudzożywnych np. grzybów, które mogą być saprofitami1, pasożytami2 lub funkcjonalnymi drapieżnikami3. Aby rośliny mogły żyć i rozwijać się potrzebują wody z solami mineralnymi, które pobierają przez ryzosferę (korzenie z symbiotycznymi grzybami, czyli mikoryza4) z gleby, a substancje odżywcze (organiczne) wytwarzają się w procesie fotosyntezy w chloroplastach5 z węgla i wody, przy udziale energii słonecznej pochłanianej kwantowo (porcjowo). Węgiel czerpią z dwutlenku węgla CO2 pobieranego z atmosfery. Zarówno woda, jak i substancje odżywcze muszą być rozprowadzone po całym organizmie drzewa... Ruch płynów odbywa się tylko wtedy, kiedy spełnione jest równanie ciągłości, tzn., że elementy przewodzące od ryzosfery do korony (liści) muszą być całkowicie wypełnione wodą. Jak strumień zostanie przerwany, to już się nie odbuduje. Musi istnieć równowaga dynamiczna między pobieraniem wody przez ryzosferę, a jej zbytem przez transpirację. Najważniejszą jest transpiracja przez liście, a ściśle mówiąc przez aparaty szparkowe.
Hydraulikę w drzewach, a szczególnie iglastych, można bardzo łatwo zakłócić zabiegami hodowlanymi, a szczególnie pozyskiwaniem drewna i jego transportem na terenach górskich... Gospodarka leśna na tych terenach wymaga specjalnej troski o las, szczególnie jeśli chodzi o drzewostany świerkowe o powierzchniowym systemie korzeniowym. Najgroźniejszymi chorobami są kompleks opieńkowy i huba korzeniowa. Kompleks opieńkowy jako choroba powodująca śmierć drzewostanu świerkowego pojawił się w beskidzkich lasach na przełomie lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych w nadleśnictwie Andrychów i w Beskidzie Śląskim, później w Beskidzie Żywieckim, ale jeszcze w latach siedemdziesiątych nie było go w okolicach Romanki Lipowskiej, Wielkiej Rycerzowej itd. W drugiej połowie ubiegłego stulecia nie podjęto ochrony drzew przed kompleksem opieńkowym poza wycinaniem drzew martwych.
Barbarzyńska gospodarka pozyskiwania drewna w terenie górzystym przez zrywkę drewna koniem „bez podwyższenia” powodowała kaleczenie drzew i przerywanie korzeni, co stanowiło otwartą drogę dla patogenów opieńki i huby korzeniowej. Zrywka po stokach niszczyła naturalną retencję powierzchniową gleby, a przede wszystkim retencję ryzosfery. Powstawały sztuczne rowy po zrywkach, którymi woda spływała grawitacyjnie. Lasy stawały się coraz rzadsze. Promienie słoneczne dochodziły do gleby i pni drzew. Osuszona gleba stawała się coraz bardziej kwaśna, pH6 spadało do ok. 4, co jest optymalną wielkością dla rozwoju opieńki. Promienie słoneczne ogrzewały glebę i pnie drzew do temperatury 25oC i wyżej, co również stanowiło optymalną temperaturę do rozwoju kompleksu opieńkowego. Na stokach o nachyleniu około 20o w słoneczne dni temperatura powierzchni ściółki dochodziła do temperatury 50oC.
kliknij na zdjęcia aby zobaczyć w pełnym rozmiarze
W latach zaś dziewięćdziesiątych XX w. zaczęto wycinać buki. Kompleks opieńkowy nie atakuje żywych buków, ale martwe drewno buka i innych gatunków liściastych pozostawionych w lesie jak również drewno pniaków i korzeni jest idealną pożywką dla opieńki. Gleba stawała się coraz bardziej zagrzybiona. Również inne zabiegi hodowlane sprzyjały rozwojowi grzybni np. obrączkowanie buków celem zdejmowania kory w postaci pierścieni o wysokości od kilku do kilkunastu centymetrów. Takie buki umierały przez kilka lat i w tym czasie między korą a drewnem masowo rozwijały się ryzomorfy kompleksu opieńkowego. Wycinanie buków było poważnym błędem, ponieważ wzmacniają zdrowie drzewostanu; natomiast ich drewno przeznaczano przede wszystkim na cele opałowe w kominkach!, co można uznać z sozoekologicznego punktu widzenia za marnotrawstwo. Czyniono tak ze względu na to, że drewno buka jest bardzo dobrym i „przyjemnym” materiałem paliwowym: pali się płomieniem lanilinarnym i daje bardzo małą ilość popiołu (do 0,5%) w przeciwieństwie do drewna świerka, które pali się płomieniem turbuletnym i trzaska co wynika z jego budowy anatomicznej. Zaobrączkowany buk, który umiera przez kilka lat, stanowi pomnik naszego barbarzyństwa, bo jest jedną z głównych przyczyn śmierci lasów beskidzkich. Drugą poważną jej przyczyną, jest nierozwiązany dotąd problem pozostawianego w lesie drewna, ponieważ przyczynia się również do rozwoju ryzomorf kompleksu opieńkowego.
Zrywka i transport pozyskanego drewna odbywa się potokami. Łoże potoku poszerzane jest przez spychacze, a drewno zrywane jest do potoku z obu jego brzegów, co tworzy chodniki boczne... Taki sposób zrywki i wywozu drewna niszczy naturalną retencję ryzosfery a rowami po zrywce woda płynie grawitacyjnie do potoku, a potokiem jak rynną do rzeki, osuszając małe zlewnie. Na stokach o nachyleniu 20o i wyżej woda płynie jak z dachu powodując erozję gleby, a szczególnie niszczy frakcje koloidalną i mikrometryczną. Zbyt mała ilość wody w glebie dostępnej dla ryzosfery, zniszczone korzenie i mikoryza naruszają z kolei równowagę między pobieraniem wody, a oddawaniem jej przez parowanie – ciągłość przepływu zostaje przerwana. Drzewa zaczynają odczuwać brak wody, zmieniają barwę igieł, których jest coraz mniej; i następuje spadek fotosyntezy, drzewa są coraz bardziej osłabione a tym samym bardziej narażone na atak kompleksu opieńkowego i huby korzeniowej. Strzępki grzybni wchodzą do przewodów żywicznych, zaczynają niszczyć komórki wytwarzające żywicę, a ta wydzielana gwałtowniej, zbiera się między drewnem a korą, powodując jej pęknięcia na skutek zwiększenia się ciśnienia i żywica wychodzi na zewnątrz.
Trzy groźne „b”
Za czasów PRL mówiono, że światu i Polsce grożą trzy b: bomby, buldożery, i „bachory”. Wydaje się, że obecnie bomby nam nie grożą, zaś „bachorów” jest za mało (ujemny przyrost), natomiast niszczycielską działalność w środowisku, gospodarce wodnej i ekosytemach leśnych pełnią w górach w coraz większej mierze – buldożery. Prawie każdy oddział lasu przecinany jest spychaczówkami (drogi wycinane przez buldożery). Takie drogi mają szerokość kilku metrów, a głębokość do 2 i więcej metrów. Te drogi niszczą nie tylko retencję powierzchniową ryzosfery, ale również źródła wody szczelinowej. Nawet nie jestem w stanie opisać jak tam jest zniszczone środowisko (siedlisko naturalne). Trzeba zobaczyć ten przyrodniczy złom. Te zniszczenia nie mieszczą się w granicach normalnego zdrowego rozsądku, jeśli sobie uświadomimy, że są to lasy wodochronne, glebochronne, tworzą parki krajobrazowe, częściowo leśne kompleksy promocyjne i wchodzą w skład europejskiej sieci Natura 2000. Niszczone są szlaki turystyczne, stuletnie i starsze ścieżki, które łączą malownicze przysiółki z drogami powiatowymi (publicznymi). Te lasy są domem będących pod ochroną płazów, gadów i dzikiego ptactwa, zanikających drapieżników: rysiów, wilków i sporadycznie spotkanych niedźwiedzi brunatnych. Czy można bardziej brutalnie naruszać Unijną Europejską Dyrektywę Siedliskową 92143/EWG z 21 maja 1992 r. w sprawie ochrony siedlisk naturalnych oraz dzikiej fauny i flory, oraz Dyrektywy 79/409/EWG z 24 kwietnia 1979 r. w sprawie ochrony dzikiego ptactwa? Opisany sposób zrywki transportu drewna nie tylko kaleczy drzewa, niszczy ryzosferę, ale przede wszystkim „zrywa wodę”. Dla państwa (narodu) najważniejszą wartością są dzieci, na drugim miejscu umieściłbym wodę, a na trzecim glebę, to, co na niej rośnie i to, co znajduje się pod jej skałą macierzystą.
Habsburgowie dobrzy ekolodzy i patrioci
W 1838 roku Habsburg kupił od Widopolskich Żywiecczyznę, która była częściowo pozbawiona naturalnego lasu; w jej w dolnym reglu była Puszcza Karpacka w postaci lasu mieszanego, składającego się z buka, świerka, jodły i jaworu. Regiel górny pokryty był rodzimym świerkiem zwyczajnym. Regiel środkowy (prywatne hale i łąki beskidzkie) oddzielał te dwa ekosystemy leśne o różnych wymaganiach ekologicznych. W prywatnych lasach Habsburga były zarządy kilka razy mniejsze niż teraz nadleśnictwa. Zamiast leśniczych byli gajowi. Zarządem kierował zarządca, którym był inżynier leśnik lub magister inżynier leśnik. Lasy były tak zarządzane, że dzisiejszy anty-ekologiczny sposób zrywki i transportu drewna byłby niemożliwy. Oddziały leśne były poprzecinane gęstą siecią ścieżek bardzo dobrze utrzymanych, przez każdy potok (naturalny ciek wodny) był zbudowany drewniany mostek, a przy drogach transportowych mosty drewniane. Przez oczka wodne i trzęsawiska i małe bagna drogi były jak mówią górale „dylowane” (budowane z okrąglaków). Jeszcze teraz można spotkać ich pozostałości. Przy takim urządzeniu lasów zrywka i transport drewna potokami i ciekami wodnymi był niemożliwy. Zrywka jak i transport drewna na stokach górskich był półpodwyższony („na gnatkach”). Opisany sposób urządzenia lasu zapewniał w pewnym stopniu ochronę lasu od ryzosfery poprzez podszyt i pnie drzew. Las był bardzo dobrze zarówno strukturalnie jak i funkcjonalnie urządzony... Obecnie jest przeciwnie. Gospodarka leśna na terenach górskich jest niezgodna z zasadami racjonalnego i patrzącego w przyszłość gospodarstwa kapitalistycznego. A współcześni leśnicy, odpowiedzialni za Gospodarstwo Leśne: „Lasy Państwowe” są zarówno niechętni ekologom jak i specjalistom od ochrony środowiska. Uważam, że w każdym gospodarstwie leśnym (nadleśnictwie) powinien być zatrudniony ekolog lub specjalista od ochrony środowiska i gospodarki wodnej. I należy koniecznie:
1. dopuścić do wzajemnej interakcji i procesu decyzyjnego obrońców ochrony środowiska oraz rzeczników czy zwolenników kapitalistycznego gospodarki leśnej. Można na pewno tak prowadzić tę gospodarkę, by zminimalizować niszczenie środowiska naturalnego, a przykładem tego są właśnie Habsburgowie żywieccy, dobrzy leśnicy oraz patrioci polscy. Pozostawili po sobie piękne lasy o ogromnej wartości technicznej i handlowej. Byli patriotami, nie podpisali volkslisty, dla Polski tracili majątki, znosili cierpienia w obozach niemieckich i za Polskę byli skazani na poniewierkę. W Beskidach brak jest habsburskiej troski o las.
2. Leśnicy są niechętni nie tylko specjalistom z ochrony środowiska, ale również podstawowym dyscyplinom przyrodniczym. Studia na wydziałach leśnych powinny mieć charakter przyrodniczy z podkładem nauk technicznych. Najbardziej fundamentalną dyscypliną przyrodniczą jest fizyka. Na niej opierają się również nauki techniczne. Została ona usunięta z programów studiów leśnych... Fizyka została również usunięta z programów nauczania techników leśnych. Absolwenci techników leśnych stanowili i chyba stanowią duży odsetek studentów na wydziałach leśnych. Wydziały leśne nadają tytuły inżyniera i magistra inżyniera. Co to za magister-inżynier czy inżynier ze znajomością fizyki na poziomie podstawowym, to czarna dziura w tym pięknym zawodzie.

ZOBACZ FILM FUNDACJI ARKA:



Adres www fundacji Arka

Przerębowy system pozyskiwania drewna, jego zrywka bez półpodwyższenia i transport kaleczą drzewa i ryzosferę, odwadniają środowisko (zlewnie) leśne. Brak wody osłabia drzewa, zmniejsza się transpiracja, która jest również źródłem siły kohezyjnego ruchu wody w drewnie, zmniejsza się pobór dwutlenku węgla funkcjonalnego drapieżnika – drzewa zamierają lub zabija je kornik drukarz – ta gospodarka lasem doprowadziła do jego degradacji, bowiem w lasach beskidzkich wyhodowana została gigantyczna grzybnia, która doprowadzi rychło, jeśli już nie doprowadziła te lasy do katastrofy! Obecny rok 2008 jest rokiem Błękitnej Planety, Planety Życia – Ziemi. W 10 – cio stopniowej skali najwyższych wartości na pierwszych dwóch miejscach znajdują się woda i gleba, a te wartości w Beskidach się najbardziej niszczone błędną gospodarką leśną człowieka.. W umysłach mieszkańców Beskidów i turystów (młodych duchem), na widok zniszczeń i przyrodniczego złomu rodzi się zdecydowany protest przeciw niszczycielskiej gospodarce i towarzyszącej mu bałamutnej propagandzie „sukcesu”. Wywołać to musi z kolei w społeczeństwie kryzys zaufania do Państwa jako odpowiedzialnego włodarza dobra narodowego, publicznego, będący kryzysem etycznym. Beskidom potrzeba ludzi sumienia. Jakże aktualne są tu słowa Jana Pawła II: „O przyjdź światłości sumienia, ogrzej serca twarde, prowadź zabłąkane. Dla turystów i mieszkańców Beskidów – przesłanie: pilnujcie mi tych szlaków”.

Prof. zwycz. SGGW Józef Kocoń

3 komentarze:

  1. Jednym z głównych powodów wycinania lasów Podbeskidzia jest plaga kornika drukarza, cykl rozwojowy tego małego stworzenia trwa zaledwie sześć tygodni. A to oznacza, że para korników przy sprzyjających warunkach może rocznie wypuścić w las 300-500 nowych osobników. W związku z tym jeżeli właściciele lasów prywatnych jak i administratorzy lasów państwowych nie będą dbali o zmniejszenie tego problemu współpracując razem za kilka, kilkanaście lat czeka nas ogromna katastrofa ekologiczna. Dalsze wycinanie lasów to błędne koło, wkrótce zasób ten zostanie wyczerpany a młode drzewa posadzone na miejscu wyciętych są za słabe aby przetrwać zostaną połamane i zniszczone przez wiatry i śnieg. Dlatego też dalsze eksploatowanie lasów dla celów finansowych doprowadzi do wymarcia cennych gatunków zwierząt i roślin dla których był on jedyna ostoją, erozji gleb, powodzi, silnych wiatrów zrywających dachy ogrodzenia i niszczącym pozostałe drzewa, zanieczyszczeń powietrza, wód i gleb. Jeżeli dalej kwestia naszych lasów będzie wyglądała jak dotychczas to, aż strach pomyśleć co może się stać z nami i naszym pięknym krajobrazem jeżeli już teraz spoglądając na zdjęcia w górze przypomina on cmentarzysko dawnej pięknej przyrody...

    OdpowiedzUsuń
  2. Zanim lasy zostaną zniszczone warto je obejrzeć:

    http://www.popiela.za.pl/galeria/wiosna.php" - Wiosenne piękno gór Beskidu Sądeckiego

    OdpowiedzUsuń
  3. Mała dygresja do tematu...Otóż spacerując pewnego wakacyjnego popołudnia po czeskich szlakach zbliżaliśmy się do Polskiej granicy obszar pięknie zalesiony, stare wysokie drzewa po prostu wspaniała nieskazitelna przyroda. Po czym dowiedzieliśmy się, że jesteśmy w Polsce? Zrobiliśmy kilka kroków dalej a las był wycięty zdewastowany i pozostały tylko nieliczne wysokie drzewa. Zbliżając się do sedna powiedzcie, gdzie tu jakaś prawidłowość? Nie ma oddzielonego obszaru lasu czeskiego od polskiego są połączone razem nie ma kornika a w polskim jest? Brednie brednie i jeszcze raz brednie o co chodzi? Oczywiście o kasę a za niedługo las to tylko można będzie obejrzeć na zdjęciach z dawnych lat...Jest to bardzo przykre w jakim systemie żyjemy. Beskidy ze skażeniami doganiają miasta przemysłowe, takie jak Katowice Bytom czy Wrocław i inne. A w górach ciągle słychać głos wyrywanych farmerami drzew i pił motorowych, kiedy to się skończy? Już jest za późno na ratowanie lasów jak czegoś nie zrobimy wkrótce pozostaną tylko pięknym wspomnieniem tego co kiedyś posiadaliśmy...

    OdpowiedzUsuń

Witamy na naszej stronie. Zapraszamy Cię do grupy Miłośników Gór i Podróży. Polub nas na facebooku, udostępniaj treści i dołącz do czytelników. Jeżeli chciałbyś otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach subskrybuj kanał. Napisz jak Twoje wrażenia. Pozdrawiamy☺

POLECANE!!! ZAMÓW PROFESJONALNĄ KSIĘGĘ HACCP ORAZ SZKOLENIE